red. Stanio i powrót merytoryki do gazeta.pl
Hm, no zaglądam tu i tam, gdzie pisze się o rynku mieszkaniowym, tak mi jakoś zostało. Raczej jako czytelnik, boć przecież nie moja specjalność, ale odróżnić ziarno od plew chyba umiem. Rzadko znajduję treści, których autor ryzykuje głębsze wnikanie kosztem liczebności grupy czytelników docierających do ostatniej kropki. Nieczęsto też zdarza się im pokazywać własną wiedzę, zamiast kolorowego kalejdoskopu różnych opinii, tu akurat najczęściej sprzedających. Zresztą, do kogo tu z kupujących zadzwonić?
Do rzeczy: w portalu gazeta.pl pojawił się 19 marca artykuł red.(?) Sebastiana Stanio o cenach mieszkań w Polsce. Wyjątkowo merytoryczny i bez ‘tendencji’. Został też wyjątkowo dobrze przyjęty przez forum, w tej chwili ponad 330 wpisów i nie znalazłem ani jednej krytyki podobnej do tych pod artykułami red. Marka Wielgo. Ciekawe, urok nowości czy forum ma rację? Kim jest Sebastian Stanio? :)
pracuję w firmie deweloperskiej. przeczytałem artykuły od rynku mieszkaniowym. panu Stanio ucieka ważny szczegół. Podnieca się, że pomimo kryzysu w końcówce 2008 oddano bardzo dużo mieszkań. Tylko, że to jest owoc decyzji z 2006 roku, gdyż cykl budowlany trwa 2 lata. ważniejsze jest to ile inwestycji rusza realnie i ile jest kontynuowanych/ mrożonych. Tu sytuacja wygląda tak, że istotne spowolnienie nastąpiło w połowie 2008 a zamrozenie w 80% jesienią 2008. Oznacza to, że już w połowie 2009 podaż będzie mizerna a za 12 miesiecy będzie praktycznie zerowa. dzisiajsza liczba – 30 tys mieszkań to jest śmieszna wielkość i to tak jakby ktoś dziwił się, ze w sklepie leży towar na półkach. Mieszkania nie psują się jak mięso czy owoce w markecie. inna sprawa. rynek Warszawy, Wrocławia i Krakowa to zupełnie inny rynek jak rynek Szczecina czy Łodzi. W wraszawie mieskzania były pod 12, 15, 20 tys zł. Jest z czego spadać! w Szczecinie mieszkania max kosztowały 6000, ale średnio 5 tys. To są różne światy i
chyba jest błędem wrzucanie tych rynków do jednego worka.
To samo usłyszałem dziś w TVN24: niektóre miasta, takie jak właśnie Szczecin, dopiero teraz zaczynają cenowe obniżki. Myślę, że Katowice (czy Górny Śląsk ogólnie) podobnie. Co do liczby mieszkań, w 2006 śledziłem na bieżąco portal tabelaofert.pl i wtedy 10 000 dostępnych ofert w Warszawie to był sufit. Jeśli teraz spadła liczba transakcji, więc te 30 tys. pewnie i jest śmieszne, ale wyłącznie w kontekście liczby chętnych, a nie liczby realnie ‘zdolnych’. Natomiast, skoro cykl jest 2 letni, to zamrożenie inwestycji pod koniec 2008 obniży podaż chyba najwcześniej na koniec 2010? Tym bardziej, że liczba oddanych do użytku mieszkań na przełomie 2008/09 jest rekordowa (za GUS).
A bieżący wykres z liczbą ofert wspomnianego portalu jest na stronie http://licznikmieszkan.atspace.com/.
Pod adresem http://www.blox.pl/komentuj/mieszkaniowy/2009/04/Do-Kretynofila.html jest coś, za co moja opinia o wspomnianym red. Marku Wielgo zmienia się znacznie. Na plus! Choć zgadzam się raczej ze zdaniem [i]kretynofila[/i], to odwaga i postawienie sprawy wprost jest – wreszcie – godne nowych mediów.