Michael Jackson zmarł w wyniku powodzi, ale wraca na scenę
Chociaż okazja podwójnie nieśmieszna, bo ani śmierć Jacksona, ani powódź niezbyt są zabawne, to zamieszanie w “newsroomie” gazeta.pl czy też na serwerach portalu pokazało coś niezamierzenie humorystycznego. W jednym boksie info o ofierze powodzi z fotką MJ, nieco wyżej linki do galerii z powrotu na scenę, jeszcze wyżej zdanie oznajmujące nie pozostawia wątpliwości, że Król i tak zagra…
Siedząc w wygodnym fotelu i akceptując swoiste memento mori obu newsów, nie mogę nie zauważyć, jak bardzo technokratyczne są nasze czasy. Przy okazji, pewnie mniej zauważona zostanie informacja o śmierci Farah Fawcett.
Nazajutrz już czytam różne okazjonalne teksty, no i wpadłem na taką wersję “We Are The World” na pewnym blogu. Porównanie z oryginalną wypada, jakby to ująć, dziecinnie. Stara szarpie za trzewia, ale pewnie dlatego, że sam jestem stary… A growl Springsteena i wrzask Lauper? hehe… bezcenne.
