Archive for the 'reklama' Category

morizony, cluetrain i PR

Jest taka książka “Manifest Cluetrain”, wydana w polskiej wersji osiem lat temu (autorzy: R. Levine, Ch. Locke, D. Searls i D. Weinberger, tłumacz: Katarzyna Thomas i Małgorzata Cichy). Choć niezwykle wręcz przekonująca i bardzo humanistyczna mimo tematyki okołointernetowej, to jej przesłanie nie trafi do umysłów wielu szefów wielu firm przez wiele lat. Na pewno nie trafiło tam gdzie pracowałem do niedawna. Czemu się czepiam? Ano temu, że znalazłem przypadek przeciwny, dający otuchę i po prostu fajny. Do rzeczy: chodzi o język i sposób komunikowania się firmy ze światem. To, czego nie cierpię, to takie teksty: “prężnie rozwijającą się polska firma, przed którą rynek nie ma tajemnic tak w Polsce, jak i za granicą. Kompleksowe usługi i wszechstronność w działaniu wyróżnia X w branży.[...]” albo “Jesteśmy dynamicznie rozwijającą się firmą, działającą w najnowocześniejszych sektorach gospodarki. Przywiązujemy wielką wagę do bezpieczeństwa i wysokiej jakości swiadczonych usług…” Pierdu pierdu.

Dla kontrastu mam, jakby żywcem ze wspomnianego Manifestu wyjęty, blog pracowników firmy morizon.pl, nowego portalu nieruchomości. Szacunek za otwarty i swobodny sposób wyrażania się, za szerokie horyzonty i wreszcie gratulacje za sposób zarządzania współpracownikami, jaki opisują. Posty Moniki Rudnickiej czytam z przyjemnością i zainteresowaniem, nawet jeśli nie zawsze zgadzam się z Jej opinią (np. o nazwie morizon). Teksty Artura Jedlińskiego podobnie, zwłaszcza że akurat organizacja pracy zespołu to mój temat miesiąca. Oboje piszą we własnym imieniu i nie muszą podpierać się bełkotem pseudomarketingowym żeby dać odczuć w jak fajnej firmie pracują. Nie wiem czy ta firma fajna rzeczywiście jest - ale chodzi mi o jakość komunikatu, o to że wyraża prawdziwe emocje i zainteresowanie zamiast tępego tłuczenia “prężnością” i “dynamiką”.

sztuk

Żeby nie było, że tylko programowanie i komputer i że nie interesuję się sztuk.ą: przy okazji małego żartu na nasza-klasa skorzystałem z inspiracji pani malarki Anny Okrasko. Bardzo fajne ta pani ma toki myśli. Bardzo nieszablonowe, mimo szablonów. Jest w tym dużo pokory wobec zawodu i dużo zadziorności wobec koturnów współzawodników. Oto link do przykładów od p. Okrasko.

A żart poniżej:

obrazek wrzucony do profilu na nasza-klasa.pl

ING Bank Śląski, promocja bankujesz-kupujesz i manipulacja

Zauważyłem dziś nowy link w moim internetowym koncie ING. Może jest tam od dłuższego czasu, nie wiem. Kliknąłem. Mam X punktów. OK, fajnie, mam też Y na stacjach benzynowych, w programie lojalnościowym Z, itd. Z żadnego nie miałem dotąd okazji skorzystać w sensie wyboru czegoś potrzebnego. Klikam więc dalej, żeby przejrzeć katalog dóbr oferowanych, jak sugeruje bank, za połowę normalnej ceny. Naiwny byłem z początku, bo zdawało mi się że za same punkty stać mnie na to i owo. Niestety, punkty to jedno, ale trzeba zapłacić… niemal normalną cenę. To jeszcze zrozumiałe, bo “niemal” to zawsze jakieś parę groszy w kieszeni, ale ING pokazuje jakieś kosmiczne “sugerowane ceny detaliczne”, dwukrotnie wyższe, a to już czysta manipulacja.
laptop Lenovo Think Pad T61p - NH07XPB
w ING - 6 222,15 zł, (sugerowana cena detaliczna - 12 444 zł) model nie do wyszukania w Google :) o nieco innych parametrach (ciut lepsza matryca, trochę gorszy procesor), też z serii T61p:
w notebooki.pl - 6490 zł

ekspres ciśnieniowy Saeco Talea Touch
w ING - 2 299,50 zł
w ceneo.pl - 2 319 zł

Ehh… chyba za bardzo się przejmuję… to tylko marketing…